Czy obecny system odpowiedzialności instruktorów gwarantuje wysoką jakość szkolenia?
Patrząc na dzisiejszy system szkolenia kandydatów na kierowców można odnieść wrażenie, że tak naprawdę za jakość szkolenia odpowiedzialni są wyłącznie przedsiębiorcy prowadzący ośrodki szkolenia kierowców. To oni są kontrolowani, jeżeli jest ona zbyt niska i to oni mają problem, jeżeli starosta opublikuje tą informację na zewnątrz. Teoretycznie jest to dobre rozwiązanie, ale w praktyce nie do końca pozwala na jednoznaczne określanie pracy danego ośrodka.
Musimy pamiętać, że ośrodek szkolenia kierowców to nie tylko przedsiębiorca go prowadzący, ale przede wszystkim pracujący w nim instruktorzy nauki jazdy. To oni zajmują się bezpośrednio kursantami i to ich wysiłki kształtują później ogólny wizerunek ośrodka szkolenia kierowców. Pytanie jednak czy mają motywację do właściwego prowadzenia szkolenia.

Teoretycznie WORD przekazuje poszczególnym starostom wyniki zdawalności wpisanych do ich ewidencji instruktorów. Teoretycznie organy nadzoru mają prawo sprawdzić sposób prowadzenia szkolenia przez poszczególnych instruktorów między innymi na podstawie tych informacji (chociaż ustawa o tym nie wspomina). Jednak w zasadzie żaden starosta tego nie robi.
Tak jak w przypadku ośrodka szkolenia kierowców mamy wskazane, że starosta kontroluje ośrodek szkolenia kierowców co najmniej raz w roku lub jeżeli na nieprawidłowy przebieg szkolenia wskazuje między innymi analiza statystyczna zdawalności osób szkolonych w tym ośrodku, tak w przypadku poszczególnych instruktorów bezpośredniego uprawnienia nie ma. Oczywiście dostarczane przez WORD – y dane są informacjami, które starosta posiada i na podstawie których może zaplanować swoje działania, ale w zasadzie tylko w ramach kontroli OSK w którym dany instruktor pracuje. Nie ma bezpośredniej odpowiedzialności instruktora za złe wyniki w szkoleniu kierowców.
A z drugiej strony, jeżeli już podczas kontroli starosta stwierdzi, że instruktor wielokrotne przeprowadzał szkolenia niezgodnie z obowiązującym programem szkolenia, to wtedy od razu musi skreślić go z ewidencji instruktorów.
Zatem wniosek jest prosty, jeżeli szkolisz źle, przekazujesz niewłaściwą wiedzę i umiejętności, ale robisz to zgodnie z programem szkolenia (który i tak jest mocno ogólny) to nawet jakby zdawalność twoich kursantów wynosił 1% to i tak zachowasz swoje uprawnienia instruktora. Jedyną „karą” jaka może Cię czekać to zwolnienie z pracy. Mając jednak na uwadze niedobory na rynku pracy instruktorów to nie jest nic strasznego. Za nim następny przedsiębiorca prowadzący OSK zorientuje się, że ma do czynienia z partaczem minie trochę czasu.
Odpowiedzialność Instruktora
Jest to swego rodzaju patologia systemowa. Teoretycznie instruktorzy to fachowcy, ale jak już partolą swoją robotę (tak w każdym zawodzie są tacy) to nie ma na nich realnego „bata”. Nawet kierowcy pracujący w firmach transportowych takiemu dodatkowemu systemowi oceny podlegają. Z jednej strony nadzoruje ich pracodawca, ale z drugiej strony, jak źle wykonują swoje podstawowe obowiązki (kierowanie pojazdem) to nadzoruje ich system punktów karnych, dokształcania i powtórnego egzaminu. Dlatego wydaje się właściwe, żeby mając już gotowe przepisy dotyczące instruktora prowadzącego, egzaminu wewnętrznego, przekazywania danych dotyczących zdawalności (także instruktorów), przekazywania danych dotyczących wypadkowości wypuszczonych kierowców, przygotować system osobistego nadzoru nad instruktorami pozwalający na realną ocenę pracy nie tylko OSK ale przede wszystkim instruktora nauki jazdy.

Przygotowując cyfrową kartę kursanta i jednocześnie wprowadzając w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego cyfrowy arkusz przebiegu egzaminu państwowego warto zacząć realnie zbierać i analizować dane statystyczne dotyczące egzaminów i szkoleń. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby cyfrowe wyniki egzaminu, czyli kto gdzie zrobił błąd, z czym radził sobie słabo, a z czym dobrze przypisać instruktorowi prowadzącemu szkolenie. Takie dane w ujęciu rocznym z czystym sumieniem pozwolą wskazać z czym nie radzili sobie kursanci, a więc jakie są także jakie są słabe strony uczącego ich instruktora. Da to wgląd, zarówno instruktorowi, właścicielowi ośrodka szkolenia kierowców jak i nadzorowi, w realne wyniki pracy poszczególnych instruktorów. Pozwoli na ustalenie jakiej pomocy potrzebuje dany instruktor.

Pomoc i reedukacja a nie kara i pozbawianie prawa wykonywania zawodu.
I tak, pomoc i reedukacja. Czas skończyć z systemem bezwzględnego karania prostych i niekiedy niezawinionych błędów. Jak to się mówi „Ten się nie myli co nic nie robi”. Warto zatem wykorzystać technologię do wspomożenia procesu kształcenia i dokształcania instruktorów. Wyniki analizy błędów mogłyby być np. podstawą do wskazania co na warsztatach doskonalenia zawodowego powinien instruktor poćwiczyć. Mogły by także pozwolić instruktorowi na ocenę własnych słabości i wdrożenie samokształcenia. No i ostatecznie analiza wyników w połączeniu z kontrolą organu nadzoru mogłaby w zaleceniach pokontrolnych wskazywać jakie dodatkowe szkolenia powinien dany instruktor odbyć. Skreślenie z ewidencji powinno stać się ostatecznym rozwiązaniem, a nie pierwszym stosowanym.
Tak postawiony nadzór dawałby też motywację instruktorom do lepszego szkolenia. Nie pozwalałby też na łatwe zaliczanie egzaminów wewnętrznych bo wyniki kursantów spadałyby na ich głowę, a nie OSK.
No i warsztaty
Nie oszukujmy się. Warsztaty w dzisiejszym wydaniu to tylko w 10% to co powinno być. W założeniu „doskonalenie zawodowe” stało się w dużej części niemiłym i kosztownym obowiązkiem, który niejednokrotnie nie niesie za sobą żadnych wartości dodanych. Czas pomyśleć nad zmianą ich formy. A może przyjrzyjmy się temu jak doskonalą się lekarze. Punkty, seminaria, stowarzyszenia, sympozja, publikacje. Zamiast jednego miejsca raz w roku, obowiązek zbierania punktów za udział w różnych wydarzeniach. Każdy może wybrać czego potrzebuje. Może dostosować zakres szkoleń do swoich potrzeb i do swojej osobistej „diagnozy”.
Takie szkolenia czy seminaria mogłyby też przygotowywać podmioty takie jak Instytut Transportu Samochodowego (za chwilę Centrum Egzaminowania w ITS) czy Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Może udałoby się wdrożyć jednolite interpretacje prawa i wskazać instruktorom ścieżki rozwoju zawodowego.

Czym skorupka za młodu nasiąknie
Co najważniejsze. To właśnie instruktorzy są odpowiedzialni bezpośrednio za wiedzę, umiejętności, zachowania czy empatię na drodze prezentowaną przez naszych młodych (nowych) kierowców. To oni tworzą bezpieczeństwo na drodze, a jeżeli sami są niedouczeni to dopuszczają do ruchu jeszcze bardziej niedouczonych kierowców. Zatem realne zmiany dążące do poprawy jakości szkolenia powinniśmy zacząć nie od infrastruktury (place, samochody itp.) a od nauczycieli – instruktorów i egzaminatorów. To tu powinien być położony nacisk.
Zatem w drugim etapie reformy popracujmy razem nad kształtem nowego instruktora i egzaminatora.

A może rzeczywiście potrzebne są studia podyplomowe tak jak w Norwegii?.
