Obowiązkowa wymiana prawa jazdy z egzaminem?
Patrząc na ostatnie popisy kierowców „innowacyjnych” taksówek na aplikację, przychodzi do głowy pytanie czy obowiązkowe posiadanie polskiego prawa jazdy przez kierowców tych pojazdów jest wystarczającym warunkiem do bezpiecznego poruszania się ich po polskich drogach?
W założeniu przyjęto, że jest to rozwiązanie gwarantujące potwierdzenie, że osoby siadające za kierownicą tych pojazdów posiadają legalnie uzyskane w swoim kraju prawo jazdy. W teorii gwarantuje to jedna lub druga konwencja o ruchu drogowym. Jednak jak widać po analizie dotychczasowych tragicznych przykładów ta gwarancja nie jest oczywista.
Na szczęście Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak postanowił podjąć działania zmierzające do sprawdzenia czy oprócz prostej wymiany prawa jazdy nie byłoby możliwe przeprowadzanie dodatkowych egzaminów.
Przyjrzyjmy się zatem zarówno przepisom konwencji o ruchu drogowym, jak i dyrektywy w sprawie praw jazdy w kontekście wykonywania przez osobę wymieniającą prawo jazdy pracy przy jego użyciu.
Podstawa wymiany.
Zgodnie z niedawno wprowadzonymi przepisami art. 39a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r o transporcie drogowym, osoby kierujące pojazdami w ramach przewozu osób samochodami osobowymi, w tym „innowacyjnymi taksówkami”, są zobowiązane do posiadania wydanego w Polsce prawa jazdy.
Jak wiemy duża część kierowców „innowacyjnych taksówek” pochodzi z różnych krajów, które w większości nie są krajami należącymi do Unii Europejskiej. Zwykle są to kraje należące do jednej ze znanych nam konwencji o ruchu drogowym (genewskiej lub wiedeńskiej), a czasem takie, które są poza tymi konwencjami. Każdy z nich zanim zacznie pracę w Polsce, jest zobowiązany do wymiany posiadanego prawa jazdy na prawo jazdy polskie.

Warunki wymiany prawa jazdy określają przepisy art. 14 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami. Przepis ten określa:
„1. Osoba posiadająca ważne krajowe prawo jazdy wydane za granicą może, na swój wniosek, otrzymać prawo jazdy odpowiedniej kategorii, za opłatą, o której mowa w art. 10 ust. 1 , po zwrocie zagranicznego dokumentu organowi wydającemu prawo jazdy. Jeżeli prawo jazdy wydane za granicą nie jest zgodne ze wzorem i zakresem danych wymaganych w konwencji o ruchu drogowym, o której mowa w art. 4 ust. 1 pkt 2 lit. b, dodatkowym warunkiem otrzymania polskiego prawa jazdy jest złożenie z wynikiem pozytywnym części teoretycznej egzaminu państwowego i przedstawienie uwierzytelnionego tłumaczenia zagranicznego dokumentu. Warunek ten nie dotyczy krajowego prawa jazdy wydanego w państwie członkowskim Unii Europejskiej, Konfederacji Szwajcarskiej lub państwie członkowskim Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – stronie umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym”.
Tak więc mamy dwa rodzaje wymiany. Wymiana bez egzaminu, czyli tzw. 1 za 1 oraz wymiana poprzedzona obowiązkiem uzyskania pozytywnego wyniku z części teoretycznej egzaminu państwowego na prawo jazdy. Tłumacząc bezpośrednio, jeżeli masz prawo jazdy niezgodne ze worem konwencyjnym sprawdzimy, czy znasz obowiązujące u nas przepisy ruchu drogowego. Nie mamy wątpliwości, że technicznie potrafisz kierować pojazdem, ale teorię musimy sprawdzić. Przez długi czas wydawało się, że takie rozwiązanie sprawdza się bezbłędnie. I tak było w przypadku wymian okazjonalnych. Jednak w przypadku hurtowego napływu kierowców z różnych krajów, wydaje się niewystarczające.

Zatem rzeczywiście wydaje się, że powinniśmy nałożyć dodatkowe warunki wymiany zagranicznego prawa jazdy dla kierowców z innych krajów zamierzających wykonywać pracę jako kierowca w Polsce. Czy pozwalają nam na to przepisy konwencji?
Po krótkiej analizie wydaje się, że nie ma w tym przypadku przeszkód.
Mamy przepis art. 41 ust. 2 lit b konwencji, który wskazuje, że zagraniczne prawa jazdy muszą być uznawane na terytorium Polski do czasu, kiedy osoba uzyska prawo stałego lub czasowego pobytu na terenie Polski. Konwencja nie wskazuje jednoznacznie, że kraje strony konwencji mają obowiązek wymiany swoich praw jazdy nawzajem, bez nakładania dodatkowych warunków. Mają tylko obowiązek wzajemnego ich uznawania, ale tylko do czasu uzyskania stałego miejsca zamieszkania.
Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nałożyć dodatkowe warunki dla osób wymieniających zagraniczne prawo jazdy w celach zarobkowych.

Można tu przewidzieć np. obowiązek zdania egzaminu państwowego lub przejścia odpowiedniego szkolenia.
Problemy
Oczywiście możemy wprowadzić taki obowiązek, czyli uwzględnić w przepisach, że osoba wymieniająca prawo jazdy z zagranicznego (innego niż UE) na polskie i zamierzająca wykonywać pracę na stanowisku kierowcy przewozu osób powinna w celu wymiany tego prawa jazdy zdać jakiś dodatkowy egzamin lub odbyć szkolenie. Tylko jak tego dopilnować? Jeżeli rozróżnimy wymianę prawa jazdy na to do „pracy” i to do użytku „cywilnego”, a przy użytku cywilnym nie będziemy wymagać tych egzaminów, to zaraz nam się sytuacja zmieni i wszyscy, którzy przyjeżdżają będą mówili, że oni tu nie do pracy tylko „cywilnie” wymieniają.
Rozwiązaniem wydaje się wprowadzenie odpowiedniego kodu krajowego dla osób posiadających wymienione prawo jazdy z zagranicznego na polskie, potwierdzającego zdanie takiego dodatkowego egzaminu z przepisów i umiejętności jazdy.
A może powrót do przeszłości …

Może warto przypomnieć sobie dodatkowe egzaminy, które obowiązywały w swoim czasie wszystkie osoby wykonujące zawód taksówkarza. Może to rozwiązanie wcale nie było takie złe?. Niekoniecznie musi to być zaraz topografia danego miasta (może i by się przydało), ale na pewno znajomość przepisów ruchu drogowego i przepisów dotyczących obsługi pasażerów. Idąc ekstremalnie dalej może także egzamin z podstawowej znajomości języka polskiego. Jeżeli są w kraju od 6 miesięcy (pobyt 185 dni niezbędny do wymiany prawa jazdy), to mogliby także nauczyć się podstaw polskiego, albo chociaż angielskiego.
Czy jest nam to potrzebne?

Wydaje się, że jednak tak. Pomimo, że konwencja reguluje zasady ruchu drogowego, a więc we wszystkich krajach będących jej stronami powinny być one takie same, to każdy kto był za granicą, nawet taką bliską jak Ukraina czy Turcja wie, że np. w Turcji czerwone światło to tylko „sugestia” a pieszy nie powinien „szwendać się” po jezdni. I niby ta sama konwencja, te same zasady, a jak zupełnie inaczej rozumiane. Dopóki to był jeden Turek na rok, to nie był to problem. Jeżeli jednak tych Turków przyjedzie 10 tysięcy to zaczynają się kłopoty i nieszczęścia. Zatem warto podjąć działania zapobiegawcze.
