Stajemy się coraz starsi

Jak zwykle co jakiś czas pojawia się tzw. problem starszych kierowców. Niby ze statystyk nie wynika, żeby kierowcy ci stanowili poważny problem, ale każdy z nas jeżdżąc po polskich drogach chociaż raz widząc samochód wykonujący dziwne ruchy na jezdni, najpierw zaklął pod nosem „no co za kretyn” a następnie wyprzedzając to auto i zaglądając do środka stwierdził, że za jego kierownicą siedzi mocno starsza osoba. Oczywiście nie spowodowała ona wypadku, nawet można powiedzieć, że jechała spokojnie i zachowawczo, ale jednak 30 km/h na ograniczeniu do 80 km/h przy braku ruchu to trochę mało. Refleks, postrzeganie, choroby wzroku, demencja – wszystko to przyczynia się do nieoczekiwanych lub nadmiernie ostrożnych zachowań na drodze. Powiecie to dobrze, niech będą ostrożni. Tak tylko popatrzcie na ich samochody. Tu ryska, tam obcierka gdzie indziej dziura. Drobne rzeczy powiecie. Ale spróbujcie im wykupić OC. Nagle się okaże, że ze względu na historię tych drobnych zdarzeń tam gdzie OC wykupione na was kosztowałoby np. 450 zł to nagle stajecie przed niespodzianką bo wykupione na nich ma już kosztować 2200 zł. Teoretycznie nie było żadnego wypadku. Pytanie jak długo jeszcze. Drugie pytanie, czy to będzie tylko stłuczka, a może niestety przez przypadek ktoś straci zdrowie lub życie. Idąc za własnym doświadczeniem ponownie na łamach bezpiecznego kierowcy poruszam temat starszych kierowców. Ja rozwiązałem temat sprzedając uszkodzony samochód i przekonując starszego Pana, że czas już zakończyć karierę kierowcy. Ale czy każdemu się to uda? Oby.

Zatem warto sobie odpowiedzieć na pytanie:

Czy starsi kierowcy powinni przechodzić dodatkowe badania?

Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista i prosta. Rozważania warto zacząć od zadania pytania kto to są starsi kierowcy. Czy to ci po 50 roku życia, jak swego czasu wskazywali specjaliści, czy może jednak Ci po 75 roku życia jak wskazują dzisiaj specjaliści. Może jednak dyskutując nad tym problemem warto odnieść się do obowiązujących przepisów. To w nich od dłuższego czasu mamy wskazaną granicę wiekową, przy której warto zacząć przyglądać się starszym kierowcom. A o które przepisy chodzi?

Takim właściwym wyznacznikiem wydają się przepisy ustawy o Transporcie drogowym. W art. 39 j tej ustawy mamy jednoznaczne wskazanie kiedy należy zacząć przyglądać się baczniej kierowcom. Jest to wiek 60 lat. Wtedy to właśnie badania kierowców zawodowych zaczynamy wykonywać 2 razy częściej. Wydaje się więc, że mógłby być to wiek, w którym należałoby się po raz drugi przyjrzeć pozostałym kierowcom. Tylko jak takie przyglądanie się miałoby wyglądać.

Najprostszym  rozwiązaniem jest oczywiście poddanie wszystkich kierowców ponownym badaniom lekarskim. Ale same badania lekarskie nie zawsze będą wystarczające. Nie zawsze podstawowe badania lekarskie w wieku 60 lat wykażą istnienie realnego problemu. Kierowca, który je przejdzie „śpiewająco” może niestety mieć problemy z orientacją, z poruszaniem się czy ze zwolnionym refleksem. Tego na podstawowych badaniach nie weryfikujemy. Oczywiście takie rzeczy są weryfikowane na badaniu psychologicznym – psychotechnicznym, ale trudno tu jednoznacznie narzucić wszystkim takie badania. Bardzo często też ten 60 latek jest w znakomitej formie.

Patrząc na statystyki wypadków, bardzo trudno jest jednoznacznie wykazać, że kierowcy po 60 roku życia  powodują więcej wypadków w ruchu drogowym. Szczególnie źle wypada to w zestawieniu z kierowcami pomiędzy 30, a 50 rokiem życia. Dlatego też zanim spróbujemy narzucić wszystkim dodatkowe badania trzeba rozważyć, czy w przypadku starszych kierowców system ten się sprawdzi.

Niestety, jak wiemy, w pewnym wieku (wcześniej czy później), zaczynamy chodzić po lekarzach. Jedni ze stawami, inni z oczami, kolejni z cukrzycą itp. Leczenie odbywa się z lepszym lub gorszym skutkiem, zawsze jednak wpływa na wzrost naszych ograniczeń.

Niestety z doświadczenia wiemy, że niejeden 80 latek jest sprawniejszym kierowcą niż inny 50 – 60 latek. Dlatego też wskazanie jednego wieku dodatkowych badań dla wszystkich kierowców „amatorów” nie jest rozwiązaniem uczciwym i praktycznym.

Pytanie jak podejść do tematu. Nie można machnąć ręką i w ogóle odstąpić od problemu starszych kierowców. Jest to jednak szersze zagadnienie. Wydaje się, że w ocenę zdolności kierowania pojazdami tzw. kierowców „amatorów” trzeba zaangażować cały system służby zdrowia. Wiadomo jest, że przez lata posiadania prawa jazdy każdy z nas przechodzi różne badania, choroby, wypadki itp. Największą wiedzę o tych przypadłościach, powikłaniach po nich i ograniczeniach z nimi związanych mają lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. Wydaje się , że to właśnie oni powinni mieć bieżącą możliwość oceny i decydowania o możliwości kierowania pojazdami przez ich pacjentów. To właśnie Ci lekarze znają swoich pacjentów od lat i są w stanie całościowo, zarówno pod względem fizycznym jak i mentalnym ocenić swojego pacjenta, a następnie wskazać czy może jeszcze jeździć bezpiecznie pojazdem czy nie. Mając przed sobą wszystkie badania, całą historię choroby i rozmawiając z pacjentem wiele razy  zrobią to na pewno lepiej i dokładniej niż lekarz który przeczyta sobie ankietę wypełnioną przez osobę i widząc ją pierwszy raz przebada ją pod kątem podstawowych wymagań do kierowania pojazdami.

Takie rozwiązanie pozwoli nam wyeliminować z ruchu drogowego tylko te osoby, które realnie zagrażają bezpieczeństwu ruchu drogowego. Nie tylko te po 60 ale także te, którym stan zdrowia już wcześniej nie pozwala na kierowanie pojazdami.

Aby jednak takie działanie było możliwe trzeba oprócz dostosowania systemu służby zdrowia, dostosować także przepisy dotyczące przepływu danych o stanie zdrowia poszczególnych osób. Oczywiście są to dane wrażliwe, ściśle chronione, ale każdy lekarz, do którego się zgłosimy powinien mieć do nich dostęp, tak aby diagnoza mogła być postawiona na podstawie wszystkich dostępnych informacji, a nie wyłącznie na podstawie ich strzępków przekazanych przez nas. To długa droga, ale może warto zacząć nią iść, zamiast próbować narzucić obowiązkowe badania wszystkim kierowcom w jednym wieku.

Stan zdrowia kierujących jak najbardziej wpływa na ich możliwości jako kierowcy, ale nie można określić jednego wieku dla wszystkich. Spróbujmy zatem zaangażować lekarzy pierwszego kontaktu i dać im narzędzia pozwalające na bieżącą ocenę zdrowia kierowców. W taki sposób uczciwie wyeliminujemy na stałe lub czasowo tych który bez względu na wiek nie powinni jeździć, a tych którzy pomimo wieku są sprawni pozostawimy na drodze, aby nadal w spokoju mogli korzystać z przyjemności kierowania pojazdami.

Podsumowując

Obecnie trwają prace w Sejmie nad podniesieniem sankcji za wykroczenia i przestępstwa drogowe. Chcemy też dać prawo do kierowania samochodami kat. B 17 latkom, uruchomić szkolenia w okresie próbnym itp. Warto może do tych wszystkich zmian dodać rozważania i zmiany dotyczące starszych kierowców. Np. te dotyczące przepływu informacji o stanie zdrowia.